Trudności z jedzeniem dziecka

Największą grupę zaniepokojonych rodziców odwiedzających mnie w gabinecie stanowią ci, których niepokoją trudności z jedzeniem dziecka. Na pytanie: „Co Was do mnie sprowadza?”, najczęściej odpowiadają: „Skrócone wędzidełko języka„.

Trochę zniecierpliwieni i zagubieni odpowiadają na moje pytania dotyczące okresu ciąży, przyjmowanych leków, porodu, problemów zdrowotnych, żółtaczki, rozwoju ruchowego i emocjonalnego. Między wersami wyczuwam błąkające się myśli: „Po co to wszystko? Mamy konkretny problem. W social mediach trąbią, że za to wszystko odpowiedzialna jest ta żyłka pod językiem. Chcemy ją podciąć i wymazać wszystkie trudności, z jakimi mierzy się nasze dziecko. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną wszystkie nasze problemy.” Rodzice są pełni nadziei, myślą, że właśnie tak to działa.

A ja, po wielu latach pracy z dziećmi jako neurologopeda dziecięcy w Warszawie, wiem, że jest zupełnie inaczej – nie tak łatwo, nie tak szybko i nie tak prosto.

Trudności z jedzeniem dziecka

Pierwsze spotkanie z neurologopedą – po co tyle pytań i obserwacji?

Dlaczego pyta Pani o przebieg ciąży, porodu i te wszystkie informacje medyczne?

Być może dr Google miał rację… Ale to ja skończyłam studia neurologopedyczne, pracuję od wielu lat na oddziale neonatologicznym i każdego dnia badam, obserwuję i pomagam niezliczonej ilości maluszków.

  1. Najpierw staram się wytłumaczyć „po co to wszystko”. Siadamy wygodnie. Ja rozpoczynam pierwsze obserwacje dziecka, ale także obserwację relacji rodzic–dziecko.
  2. Obserwuję motorykę globalną, najmniejsze ruchy ciała na obwodzie, czyli ruchy rąk, nóg, paluszków.
  3. Zerkam także na spokojno-niespokojne ruchy rodziców: tempo wyciągania z fotelika, ściąganie kolejnych warstw ubrań, sposób noszenia, trzymania, przebierania. Wierzcie lub nie, wszystko to nieoceniająco dla postaw zlęknionych rodzicieli, ale za to mocno diagnostycznie.
  4. Spoglądam na buzię, język, nieufne oczy malucha. W trakcie tego ulotnego, pierwszego kontaktu wzrokowego staram się mu przekazać, że jest bezpieczne. Żadna z jego granic nie zostanie tu dzisiaj przekroczona. Pierwsze emocje dziecka i rodziców opadają. Do momentu zetknięcia moich dłoni z tym drugim, mniejszym i bardziej bezbronnym ciałem minie jeszcze trochę czasu.
  5. Rozmawiamy. Pytamy. Tłumaczę, co zrobię, co sprawdzę, w jakim celu.

Zmieniam język wypowiedzi na bardziej przystępny (koniec z „nieprawidłową dystrybucją napięcia w obszarze orofacjalnym”) i wtedy słyszę…

  • „Tak trudno mu szyję umyć, jest cała czerwona, popękana”,
  • „No taki silny, głowę zadziera od urodzenia”,
  • „Boję się, że kiedyś urwę jej rączkę przy przebieraniu, bo nie mogę naciągnąć rękawa.”

Diagnoza – dlaczego dziecko ma trudności z jedzeniem?

Czasem wiemy dość szybko, czy winowajcą trudności z jedzeniem dziecka jest skrócone wędzidło języka, a czasem potrzebujemy dłuższej chwili i szerszej perspektywy. Problem w ocenie stanowią często te wędzidła „na pograniczu”. Czy ciąć od razu? Tu pojawia się wiele wątpliwości, ponieważ wiem, jak ważna jest dokładna diagnostyka i ile konsekwencji niesie za sobą każda, nawet najmniejsza ingerencja w fizjologię dziecka.

Podczas badania uwidaczniają się nieprawidłowości, takie jak np.:

  • Bierne unoszenie języka pociąga za sobą napięte dno jamy ustnej.
  • Ruchy boczne języka często są w granicach normy.
  • Karmienia są czasem gorsze, czasem lepsze (tu istotnych zmiennych można by wypisać kilkadziesiąt… pozycja, stan pobudzenia mamy i dziecka, ilość bodźców, otoczenie).
  • Niski podpór w ocenie jakości daleki jest od optymalnego.
  • W leżeniu na plecach słaba jest stabilizacja tułowia.
  • Zaciśnięte piąstki.
  • Wysoko ustawiona linia barków.
  • Utrwalona asymetria, uwidaczniająca się także na twarzoczaszce.

Wszystko ma znaczenie. Każdy najmniejszy szczegół pomaga mi połączyć kropki i podjąć decyzję – co będzie najlepsze dla maluszka. A także jakie działania należy podjąć, aby mu pomóc.

Podcięcie wędzidełka – decyzja, którą warto dobrze przemyśleć

Przed podjęciem decyzji o podcięciu wędzidełka trzeba ocenić kilka zmiennych.

  1. Czy ciało – ta mała-wielka synchroniczna machina – funkcjonująca na obecnym poziomie, w pełni wykorzysta szansę, potencjał, jaki niesie zabieg korekty wędzidełka u dzieci (zmianę ruchomości, mobilności struktury)?
  2. Czy rodzice wyrażają gotowość emocjonalno-zadaniową, która wiąże się z zabiegiem? Konieczność rehabilitacji tkanek okalających ranę oraz z czasem samej blizny, masaże, stymulacja obszaru orofacjalnego.
  3. I chyba najważniejsze – czy problem w głównej mierze leży po stronie wędzidła? Czy wkradły się inne mechanizmy adaptacyjne lub kompensacyjne?

Praca holistyczna kluczem do sukcesu terapeutycznego

I teraz boom – najczęściej do akcji wkraczają moje niezawodne koleżanki, fizjoterapeutki dziecięce. Oceniają samodzielnie lub oceniamy wspólnie, konsultujemy, rozmawiamy. Mam to ogromne szczęście pracy w zespole – zarówno w Centrum Terapii i Diagnozy Kids Medic w Warszawie (Ursus), jak i w Fundacji Gajusz oraz w Szpitalu. Możemy się ze sobą konsultować, wspierać się, wymieniać wiedzą oraz doświadczeniami terapeutycznymi. A wszystko po to, by wybrać najlepszą ścieżkę dla dziecka i dla rodziców.

Cały proces może potrwać. Nie obiecuję, że będzie łatwo i szybko, ale mogę Was zapewnić, że będzie lepiej. Kompleksowo, holistycznie – po to by zyskać więcej pewności, że korekta wędzidełka u dziecka przyniesie oczekiwany efekt. By pomagać lepiej, wykorzystując wszystkie moce, które mam – całą wiedzę i doświadczenie, jakie zdobyłam. Przez zabawę, przez współpracę z rodzicami i innymi terapeutami.

Karolina Wojciechowska

Karolina Wojciechowska

neurologopeda dziecięcy

Sprawdź nasze profile!
Przewiń do góry